Sporty ekstremalne
Pobudka wstać, koniom wody dać.Jeździectwo staje się w Polsce i na całym świecie coraz popularniejsza formą aktywności ruchowej. Koń powoli wraca do łask. Jak grzyby po deszczu wyrastają stadniny, gdzie w zależności od umiejętności i zasobności portfela można dosiąść mniej lub bardziej udanego wierzchowca. Coraz więcej osób decyduje się także na zakup własnego konia, który służy nie tylko jako zwierzę pod wierzch, ale staje się prawdziwym, ukochanym przyjacielem. Trudno się dziwić nowej modzie. Zamiłowanie do koni zawsze mieliśmy w genach. Jeździectwo jest sportem, który uprawiać mogą praktycznie wszyscy niezależnie od wieku i kondycji fizycznej. Daje ono możliwość kontaktu z żywym zwierzęciem, mądrym inteligentnym i ciepłym. Zaspokaja nasze pragnienie doznań estetycznych, bo czyż jest coś równie pięknego, pełnego gracji i siły jak koń w galopie lub kłusie.Na koniec, jeździectwo jest sportem w miarę przystępnym finansowo. Nie wymaga zakupu drogiego sprzętu, a odpowiednia stadnina z fachowym instruktorem na pewno znajduje się niedaleko domu. Sporty ekstremalne – dreszczyk emocji pilnie poszukiwany.Nie można ukryć, iż sporty ekstremalne przyciągają pewny, specyficzny gatunek ludzi. Są to ludzie, którym nie wystarcza codzienność, którzy do pełni szczęścia potrzebują wyzwań i emocji, o jakich przeciętny zjadacz chleba nawet nie chce słyszeć, którzy w ryzyku i niebezpieczeństwie widzą sens swojego życia. Jedni tłumaczą uprawianie sportów ekstremalnych koniecznością sprawdzenia samego siebie, inni chęcią przeżycia prawdziwej przygody, oderwania od codziennych szarych obowiązków. Niezależnie od motywów ich postępowania osoby takie uzależnione są od dopływu adrenaliny, która pozwala im na pełniejsze przeżywanie wrażeń. A trzeba przyznać, iż obecna oferta sportów ekstremalnych jest coraz bogatsza, coraz bardziej dostępna i adresowana do coraz szerszej grupy poszukiwaczy mocnych wrażeń. Od nocnych wyścigów samochodowych po ulicach miast, po szybowanie na lotniach, loty balonem, wspinaczkę wysokogórską, skoki spadochronowe i wiele innych. Zawsze niebezpiecznie, ryzykownie, z odrobiną szaleństwa. Każdy znajdzie coś odpowiedniego dla swoich potrzeb i możliwości.
Stolicą pięknej Bawarii jest Monachium. Miasto to słynie z wielu atrakcji przeznaczonych specjalnie dla zagranicznych turystów, którzy przyjeżdżają pospacerować po górach lub zwiedzić Neuschwanstein. Mieści się tu jakby państewko w państwie, bowiem można zaspokoić wszystkie swoje potrzeby przemierzając ulice pełne wszelkiego rodzaju sklepów, restauracji, barów. Jeśli chcemy ładnie wyglądać, nie trzeba wcale zabierać ze sobą pękających w szwach walizek, butiki takie jak Menu dwanaście czy Die Kaktusblute oferują szeroką gamę eleganckich, jak również sportowych ciuszków. Dla fanów frywolnych gadżetów powstał sklep Darling Frivole. Kiedy jesteśmy zmęczeni całodzienną podróżą, chcemy coś zjeść bądź się napić, udajmy się do takich miejsc jak bar Comercial czy nieco bardziej ekskluzywnej restauracji – Wirtshausfinder Au. Wszystkich fanów pizzy urzecze z pewnością specjał ten wykonany z dodatkiem trufli! Za przyjemność taką w H’ugo’s zapłacimy około pięćdziesięciu dwóch złotych. Dla lubiących wieczorne imprezy przygotowano głośną muzykę i wspaniałą atmosferę klubu Max&Moritz, czynnego od godziny dwudziestej trzeciej. Ci, którzy jednak wolą położyć się spać i odpocząć, udać się powinni do hoteli Kurpfaltz lub Deutsches Theather. Zamek jest stosunkowo młody, jak się okazuje, choć wielu dałoby mu zdecydowanie większy staż lat. Powstał on pod koniec dziewiętnastego wieku na zlecenie ówczesnego króla Bawarii – Ludwika Drugiego Wittelsbacha. Zwany on bywał dość często bajkowym królem czy szalonym, a wszystko za sprawą jego bardzo dziwacznego stylu bycia. Zachowywał się on jak małe dziecko, choć był już dojrzałym władcą państwa. Swoje dziecięce marzenia realizował właśnie w postaci budowanych zamków, bowiem oprócz Neuschwanstein powstały jeszcze dwa inne, równie okazałe, a w planach król miał budowę kolejnych kilku. Były one dla niego ucieczką, odskocznią od codzienności, choć kosztowały go fortunę! To właśnie z powodu takiej ogromnej rozrzutności został on pozbawiony tronu, a wydarzenie to przyczyniło się do jego tajemniczej śmierci w jeziorze w pobliżu zamku. Prawa spadkowe nie należały się ani żonie, anie dzieciom króla, bowiem nie posiadał on ich, a w swoim testamencie zapisał owe budowle swej rodzinnej Bawarii, którą zawiadywał. Pozostaje one dotychczasowym właścicielem zamku, który przynosi niezwykle wysokie zyski.
Czasami trzeba go długo szukać. Delfiny butlonose podążają za pożywieniem na falach, które przeniosą je na płyciznę, gdzie znacznie łatwiej będzie łowić. W zachodniej Australii te delfiny podejmują jeszcze trudniejsze wyzwania. Stosują różnego rodzaju triki i wybiegi, by upolować Male rybki. Gdy podpłyną zbyt blisko brzegu, grozi im wyrzucenie na niego. Chociaż większość związanych z wodą stworzeń w tropikach żyje wokół raf koralowych i podwodnych łąk, są zadziwiające wyjątki. Wydaje się Malo prawdopodobne, że na pustyni w Bahrajnie można trafić na kolonie morskich ptaków, jednak co roku tysiące kormoranów arabskich zbiera się tam w celu złożenia jaj. Każde gniazdo budowane jest poza zasięgiem dzioba sąsiada. Dzięki wiatrowi, tamtejsze płytkie morza obfitują w ryby, z uwagi na fakt przenoszenia dużych ilości minerałów wraz z piaskiem. Samica walenia żyła tych wodach wraz ze swoim małym przez osiem miesięcy, korzystając jedynie z rezerw tłuszczowych, bo na tych terenach nie było dla niej żadnego pożywienia. Humbaki odpływają z tropików ku morzom klimatu umiarkowanego U wybrzeży Indonezji znajdują się pojedyncze rafy, w których żyją niemal wszelkie gatunki ryb, jakie zamieszkują Karaiby. Jest tu tez dziesięć razy tyle gatunków koralowców. Koralowce rosną w tych wodach dzięki pomocy mikroskopijnych roślin – alg, które wyrastają na tkance polipów. Polipy żywią się chwytając przepływające drobiny pożywienia czółkami. Nocą algi są nieaktywne, ale wtedy polipy wysuwają jeszcze więcej czułków, dzięki czemu koralowce odżywiają się całą dobę. Ta dobrze wyważona współpraca przynosi korzyści i polipom i algom. Wspólnie przemieniają bezpłodne morza w bogate ogrody. W indonezyjskich rafach życie toczy się tak bujnie, ponieważ położone są na ogromnym skrzyżowaniu dróg: to miejsce spotkania dwóch oceanów – Indyjskiego i Pacyfiku. Właśnie tam mieszkają najmniejsze na świecie koniki morskie, mierzą mniej niż 2 cm. Małże odstraszają potencjalnych wrogów pulsowaniem elektrycznym. Jest także cale mnóstwo węży. Pożywienia szukają w szczelinach raf i koralowca. Dzisiaj tylko 6% raf indonezyjskich nie jest zanieczyszczonych.
Nowy Jork, metro, w środku zmęczony Ian Malcolm. Jedzie na spotkanie, na które został umówiony z Johnem Hammondem. Po drodze zaczepia go jeden z pasażerów i poznaje go. Malcolm swojego czasu występował w telewizji i przekonywał widzów, że na niedaleko oddalonej wyspie żyją dinozaury i nawołuje, by nik absolutnie się tam nie zapuszczał. Teraz podchodzi do niego jeden z tych widzów, pierwszy lepszy głupek, których wiele na świecie. Zaczyna się z niego nabijać. Malcolm jednak nie zwraca na to uwagi. Kiedy dociera do Hammonda, rozmawia z nim o tym, co było, co u Granta i Ellen, co u wnuczków Hammonda. Staruszek mówi mu, że jego brat chce przejąć korporację i zająć się sprowadzaniem dinozaurów do Stanów Zjednoczonych, tak żeby ludzie mogli je oglądać na własne oczy. Malcolm uważa, że to jeszcze głupsze niż samodzielne pojechanie na tę wyspę. Jednak zaraz potem dowiaduje się, że jego dziewczyna, zapalona dziennikarka, popłyneła samodzielne, by nakręcić na temat wyspy reportaż. Malcolm jest w szoku i od razu organizuje ekipę ratowniczą. Cała grupa dociera do Parku Jurajskiego. Malcolm od początku jest do niej negatywnie nastawiony, ponieważ aż za dobrze pamięta, jak było podczas jego ostatniej wizyty tutaj. Pamięta krew, pamięta tragedię, jaka się tu przytrafiła. Dlatego teraz czym prędzej chce zabrać stąd swoją dziewczynę i wracać do Nowego Jorku. Jest ostrożny, zastanawia się, jak znaleźć dziewczynę. Kiedy natrafiają na jej trop, nie ma jej przy plecaku, który zostawiła. Robiła kawałek dalej zdjęcia stegozaurusom. Wszyscy są zachwyceni dinozaurami, ale Malcolm wie, że to tylko początkowe wrażenie. Na początku zawsze jest ‘och, ach’, a potem wszyscy krzyczą przerażeni. Pamięta to wszystko. Chce namówić swoją dziewczynę na powrót, ale ta nie chce nawet o tym słyszeć. Malcolm jednak jest nieugięty – przekonuje ją, że to bardzo niebezpieczne miejsce. I nagle wydarza się coś niebezpiecznego – kiedy robi zdjęcia młodemu stegozaurusowi, aparat zwija rolkę i wystrasza piskle. Z odsieczą biegnie ogromna matka i chce zabić Sarę. Ledwo ledo udaje jej się uciec. Malcolm przekonuje, że to było nic, że stanie się o wiele gorzej, jeśli natychmiast stąd nie uciekną. Ona dalej jest niugięta.